Plemię Pintupi Nine tradycyjnie przemierzało pustynię Gibson przez 40 000 lat, aż w latach 50. XX wieku zostało pominięte podczas akcji łapania Aborygenów. Członkowie rodziny codziennie pokonywali 40 km między wodopojami w ekstremalnym upale. Kiedy wodopoje wysychały, pili krew jaszczurki goanna, aby się nawodnić. Zostali odkryci przez krewnych, którzy pomylili ich z złymi duchami. Wyniki badań lekarskich wykazały, że są niezwykle sprawni fizycznie i nie mają tkanki tłuszczowej. Szybko złapali choroby białych ludzi, takie jak przeziębienia. Cukrzyca i otyłość są obecnie powszechne w ich społecznościach. Jeden z braci, Payirti, uciekł z powrotem do buszu, nie mogąc poradzić sobie z konfliktami społecznymi. Do osady zwabił go smak cukru. Początkowo źle się przystosował, zakopując pieniądze i paląc pomarańcze. Wszystkie rodzeństwo, z wyjątkiem Payirti, stało się artystami uznanymi na arenie międzynarodowej. Utrzymali więź z ziemią, podpisując umowę dotyczącą ogromnego obszaru chronionego dla rdzennej ludności. Przetrwali jako najtwardsi pustynni nomadzi na świecie. Ojciec odmówił zabrania rodziny do osad. Ukrywali się przed samolotami, myśląc, że to diabły. Używali liny z rozbitego samolotu do przenoszenia waranów. Po nawiązaniu kontaktu zawierali małżeństwa zgodnie z surowymi zasadami grupy skórnej. Życie społeczne naraziło ich na alkoholizm i wąchanie.
Komentarze
Napisz pierwszy komentarz!